Opowiadając o zbrodniach oddziału Romualda Rajsa, pseudonim „Bury”, nie sprowadzam całego powojennego podziemia do jednego obrazu. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że na przełomie stycznia i lutego 1946 roku żołnierze oddziału zabili około 79 prawosławnych mieszkańców podlaskich wsi. Wśród nieuzbrojonych ofiar były kobiety, dzieci i osoby starsze — nie można więc zaliczyć ich do strat w walce z komunistycznym aparatem władzy.
30 stycznia 1946 roku w lesie koło Puchał Starych zamordowano 30 furmanów, których wcześniej przymuszono do przewożenia oddziału. Następnego dnia spacyfikowano Zaleszany i Wólkę Wygonowską. Relacje podają łącznie 16 ofiar, choć różnią się co do liczby zabitych w każdej miejscowości. Z kolei 2 lutego żołnierze spalili Zanie i Szpaki. W Zaniach zginęły 24 osoby, od trzyletniego dziecka po 83-letnią osobę. Liczbę ofiar w Szpakach część opracowań szacuje na pięć, a inne zestawienia — na dziewięć.
79 ofiar, których losów nie wolno sprowadzać do statystyk
W świadectwie Eugenii Olszewskiej szczególnie porusza mnie opis ucieczki z płonącego domu w Zaniach. Jej matka Olga była w ciąży, a dziewięcioletnia Eugenia pomagała młodszemu rodzeństwu trzymać się rodziny. Ojciec wrócił na podwórze, by wypuścić zwierzęta z obory i chlewika, lecz został zastrzelony. Za nim szła czternastoletnia siostra Eugenii, Mania. Trafiona w głowę, konała, zanim — jak podaje relacja — dobito ją strzałem. Za każdą liczbą kryją się konkretne rodziny i przerwane życia.
W 2005 roku Instytut Pamięci Narodowej uznał „Burego” i jego podkomendnych za odpowiedzialnych za śmierć 79 Białorusinów. Stwierdził też, że ich działań nie można utożsamiać z walką o niepodległość, ponieważ nosiły znamiona ludobójstwa. Wcześniej, w 1995 roku, sąd wojskowy unieważnił wyrok śmierci na Rajsa, powołując się na jego działalność niepodległościową i działanie w warunkach stanu wyższej konieczności. To rozstrzygnięcie nie usuwa pamięci o zamordowanych cywilach. Rzetelne podejście wymaga zarówno pamiętania o oporze przeciw komunistycznej władzy, jak i jednoznacznego nazywania tych zbrodni.
| Data / okres | Miejsce lub zagadnienie | Formacja / dowódca | Ofiary i ustalenia liczbowe | Kontekst i zastrzeżenia |
|---|---|---|---|---|
| 20 czerwca 1944 r. | Glinciszki, Wileńszczyzna | Litewska policja | Około 40 polskich cywilów zabitych | Wśród ofiar były kobiety i dzieci. Zbrodnia poprzedziła odwetowy atak polskiego oddziału AK na Dubinki; nie usprawiedliwia późniejszego zabijania cywilów. |
| 23 czerwca 1944 r. | Dubinki i pobliskie miejscowości, Wileńszczyzna | 5. Wileńska Brygada AK, dowodzona przez Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę” | Około 70 litewskich cywilów zabitych według ustaleń przywołanych w materiale; ofiarami były głównie kobiety i dzieci | Akcja była odwetem za mord w Glinciszkach, ale jej ofiarami padli cywile. To przykład, dlaczego wojenny kontekst należy opisywać, a nie traktować jako usprawiedliwienie. |
| Wiosna 1944 r. | Hrubieszowszczyzna | Oddziały AK i Batalionów Chłopskich | Około 1 500 cywilów zabitych — liczba podana w przytoczonej wypowiedzi publicysty | Przywoływany jako przykład polsko-ukraińskiej przemocy; wymaga weryfikacji w opracowaniach naukowych i nie należy utożsamiać go automatycznie z działaniami powojennego podziemia. |
| 6 czerwca 1945 r. | Wierzchowiny, Lubelszczyzna | Oddział NSZ Mariana Mieczysława Pazdarskiego „Szarego” | 196 zabitych według jednej z podawanych liczb; w tym 152 kobiety i dzieci | Ofiary należały do ukraińskiej ludności cywilnej. W źródłach i opracowaniach liczby mogą się różnić; należy podawać je wraz z przypisaniem do konkretnego ustalenia. |
| 1945 r. (data dokładna niepodana w przytoczonym materiale) | Piskorowice | Polskie podziemie zbrojne; szczegóły oddziału wymagają wskazania na podstawie źródła | Około 120 ukraińskich ofiar według przytoczonej wypowiedzi | Przykład przemocy na polsko-ukraińskim pograniczu. Warto osobno sprawdzić datowanie, sprawców i zakres liczby ofiar w literaturze naukowej. |
| 1945 r. (data dokładna niepodana w przytoczonym materiale) | Pawłokoma | Oddział Józefa Bissa „Wacława” uczestniczył w akcji | 366 ukraińskich ofiar według liczby przytoczonej w materiale | Jedna z największych wymienionych masakr polsko-ukraińskiego konfliktu. Datę, okoliczności i identyfikację sprawców należy weryfikować w opracowaniach źródłowych. |
| 30 stycznia 1946 r. | Puchały Stare, powiat bielski | Oddział Romualda Rajsa „Burego” | 30 prawosławnych furmanów zamordowanych | Byli to nieuzbrojeni cywile. W przytoczonych materiałach wydarzenie przedstawiono jako część działań oddziału przeciwko białoruskiej ludności prawosławnej. |
| 31 stycznia 1946 r. | Zaleszany | Oddział „Burego” | 16 osób zabitych | Wśród ofiar były kobiety i dzieci. W innym przytoczonym tekście podano odrębnie 16 ofiar w Zaleszanach i 2 w Wólce Wygonowskiej. |
| 31 stycznia 1946 r. (według jednego z przytoczonych tekstów) | Wólka Wygonowska | Oddział „Burego” | 2 osoby zabite | Przytoczone materiały nie podają jednolitego zestawienia wszystkich ofiar tej miejscowości; liczby należy sprawdzać w dokumentacji śledczej i historycznej. |
| 2 lutego 1946 r. | Zanie | Oddział „Burego” | 24 osoby zabite; najmłodsza ofiara miała 3 lata, najstarsza 83 lata | W relacji świadka opisano śmierć ojca i 14-letniej siostry. Wśród zabitych były kobiety i dzieci. |
| 2 lutego 1946 r. | Szpaki | Oddział „Burego” | 9 ofiar według jednego z przytoczonych tekstów; 5 według innego | Rozbieżność między przytoczonymi artykułami pokazuje, że liczb nie należy łączyć bez sprawdzenia źródeł. Warto podać zakres lub zaznaczyć różnicę ustaleń. |
| Przełom stycznia i lutego 1946 r. | Powiat bielski, Podlasie | Oddział Romualda Rajsa „Burego” | 79 Białorusinów zabitych według ustalenia IPN przytoczonego w materiale; w innym tekście pojawia się zaokrąglone „około 80” | IPN miał uznać, że pacyfikacji białoruskich wsi nie można utożsamiać z walką o niepodległość i że nosiła znamiona ludobójstwa. Liczbę należy przypisywać konkretnemu ustaleniu, a nie przedstawiać jako bezsporną sumę wszystkich ofiar oddziału. |
| 1945–1948 (okres wskazany w publicznej wypowiedzi, niepotwierdzony tu jako bilans historyczny) | Szacunek dotyczący ofiar podziemia | Różne formacje podziemia antykomunistycznego | W przytoczonym artykule zrelacjonowano twierdzenie o 30 000 zabitych Polaków i 1 000 żołnierzy sowieckich | To liczby przypisane wypowiedzi politycznej, a nie potwierdzony w dostarczonych materiałach bilans ofiar cywilnych. Nie wolno przedstawiać ich jako ustaleń IPN bez wskazania konkretnego raportu i metodologii. |
| Okres powojenny; dokładny zakres zależy od przyjętej definicji | Szacunek liczebności osób związanych z podziemiem | Powojenne podziemie niepodległościowe | Około 120 000 osób przewinęło się przez jego szeregi — liczba podana w przytoczonym wywiadzie | Nie oznacza to, że wszyscy byli partyzantami ani że wszyscy działali jednocześnie. Termin „żołnierze wyklęci” obejmuje różne organizacje, okresy i formy aktywności. |
| Powojenne lata; szacunek badacza przytoczony w materiale | Zabójstwa Żydów przez podziemie antykomunistyczne | Różne oddziały i sprawcy | Ponad 200 zabitych Żydów — osobisty szacunek historyka Augustа Grabskiego; oddział Józefa Kurasia „Ognia” miał zabić ponad 30 Żydów | Są to szacunki przytoczone w publicystyce, a nie pełny, jednolicie ustalony wykaz. Wśród ofiar były osoby niezwiązane z aparatem komunistycznym; nie należy przypisywać motywu każdej śmierci bez analizy konkretnego przypadku. |
| Okres powojenny | Ofiary cywilne innych narodowości i grup | Różne oddziały podziemia; w materiałach wymieniono m.in. „Burego”, „Ognia” i formacje NSZ | Przytoczone teksty wymieniają polskie, ukraińskie, białoruskie, litewskie, żydowskie i słowackie ofiary, ale nie podają jednego zweryfikowanego łącznego bilansu | W pojedynczych sprawach motywem mogła być walka z aparatem władzy, odwet, nacjonalizm, antysemityzm, rabunek lub przemoc kryminalna. Ocena wymaga badania poszczególnych zdarzeń. |
| 1995 r. | Unieważnienie wyroku śmierci Romualda Rajsa | Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego | Unieważniono wyrok śmierci wydany na „Burego” | Według przytoczonego materiału sąd powołał się na walkę o niepodległy byt państwa i działanie w warunkach „stanu wyższej konieczności”. Unieważnienie wyroku nie usuwa potrzeby historycznej i moralnej oceny zabójstw cywilów. |
| 2005 r. | Ocena działań oddziału „Burego” | Instytut Pamięci Narodowej | W przytoczonym materiale IPN wskazał 79 zabitych Białorusinów | Według relacji prasowej IPN uznał, że pacyfikacji nie można utożsamiać z walką o niepodległość i że nosiła znamiona ludobójstwa. |
| 2006 r. | Pawłokoma | Uroczystość z udziałem prezydenta Lecha Kaczyńskiego | Upamiętniono polskie i ukraińskie ofiary | W przemówieniu podkreślono zasadę wzajemnego szacunku dla ofiar. Pamięć o własnych krzywdach nie wyklucza uznania krzywd zadanych innym społecznościom. |
| 2011 r. | Ustanowienie Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych | Sejm RP; inicjatywa prezydenta Bronisława Komorowskiego | Święto obchodzone 1 marca | Data upamiętnia podziemie antykomunistyczne, ale nie przesądza o jednolitej ocenie wszystkich osób i organizacji zaliczanych do tej kategorii. |
| Ocena całościowa | Zakres pojęcia „żołnierze wyklęci” | Różne organizacje, oddziały i osoby | Brak jednej, powszechnie przyjętej liczby ofiar cywilnych przypisywanych całemu podziemiu w dostarczonych materiałach | Podziemie obejmowało zarówno osoby walczące z reżimem komunistycznym, jak i sprawców zbrodni. Nie należy przenosić odpowiedzialności konkretnych oddziałów na wszystkich uczestników ani używać jednej zbiorczej liczby bez definicji i źródła. |
Ofiary cywilne w konfliktach polsko-ukraińskich i polsko-litewskich
Kiedy przyglądam się konfliktom polsko-ukraińskim i polsko-litewskim, najbardziej poruszają mnie losy cywilów. Ginęli w domach, na drogach i podczas ucieczki z płonących wsi. Nie chcę sprowadzać tej historii do prostego podziału na niewinnych „naszych” i winnych „obcych”. Odpowiedzialność za zbrodnie trzeba ustalać osobno, na podstawie świadectw i badań, a nie narodowych legend.

Największą skalę przemoc osiągnęła na pograniczu polsko-ukraińskim. W 1943 roku na Wołyniu i w Galicji Wschodniej zginęły dziesiątki tysięcy Polaków; szacunki wahają się od około 60 do 100 tysięcy. W kolejnych latach polskie akcje odwetowe pochłonęły tysiące ukraińskich ofiar. Historycy opisują między innymi pacyfikację Piskorowic, gdzie zginęło około 120 ukraińskich mieszkańców, oraz Pawłokomę, gdzie zabito 366 osób. W czerwcu 1945 roku oddział Narodowych Sił Zbrojnych zabił w Wierzchowinach około 196 cywilów, w tym 152 kobiety i dzieci. Te liczby nie zamykają dyskusji, ale pokazują skalę przemocy.
Również po wojnie polskie podziemie zabijało cywilów. W styczniu i lutym 1946 roku oddział Romualda Rajsa, znanego jako „Bury”, zamordował prawosławnych mieszkańców kilku podlaskich wsi. W Puchałach Starych zabił 30 furmanów, a w Zaleszanach, Wólce Wygonowskiej, Zaniach i Szpakach — kolejnych mieszkańców, wśród nich kobiety i dzieci. W Zaniach zginęły 24 osoby; najmłodsza ofiara miała 3 lata. IPN przypisał oddziałowi „Burego” 79 ofiar i uznał, że nie można przedstawiać tej akcji jako zwykłej walki o niepodległość.
Glinciszki i Dubinki: zemsta pochłonęła dziesiątki niewinnych istnień

Na Wileńszczyźnie podobny mechanizm odwetu doprowadził do kolejnych zbrodni. 20 czerwca 1944 roku litewska policja zamordowała w Glinciszkach około 40 Polaków, w tym kobiety i dzieci. Trzy dni później żołnierze 5 Wileńskiej Brygady AK pod dowództwem Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” zaatakowali Dubinki i pobliskie miejscowości. Według ustaleń historyka Pawła Rokickiego zginęło około 70 litewskich cywilów. Świadectwa opisują zabójstwa kobiet i dzieci, w tym matki zastrzelonej z dzieckiem na rękach. Mord w Glinciszkach pomaga zrozumieć atmosferę zemsty, ale nie usprawiedliwia zabijania bezbronnych mieszkańców.

Ważne są nie tylko szacunki, lecz także pojedyncze ludzkie losy. Świadkowie z Zani pamiętali płonące domy, ojców próbujących ratować dobytek oraz dzieci tracące rodziców. W relacjach z Dubinek powracają podobne obrazy: nagłe wtargnięcie uzbrojonych ludzi, strach i śmierć osób, które nie brały udziału w walce. Czytając te świadectwa, trudno myśleć o konflikcie jak o abstrakcyjnej rywalizacji narodów. Widać przede wszystkim rodziny, którym przemoc odebrała bliskich i poczucie bezpieczeństwa.
Nie każdy żołnierz podziemia był zbrodniarzem, podobnie jak nie każdy członek formacji ukraińskich czy litewskich odpowiada za mordy. Trzeba jednak pamiętać, że oddziały AK, Batalionów Chłopskich, NSZ i powojennej partyzantki również pacyfikowały wsie i zabijały cywilów. Wiosną 1944 roku podczas akcji nazywanej „rewolucją hrubieszowską” zginęły setki ukraińskich mieszkańców; według niektórych szacunków około 1500. Z kolei powojenna przemoc wobec Żydów miała mniejszą skalę, ale dotknęła niewinne osoby. Historycy szacują, że antykomunistyczne podziemie zabiło ich ponad 200.
Jako mężczyzna i czytelnik historii nie chcę ani bezkrytycznie uwielbiać całych formacji, ani potępiać ich wszystkich. Wolę oddzielać walkę o niepodległość od zbrodni na cywilach, a bohaterstwo — od odpowiedzialności za konkretne decyzje. Skoro oczekuję, że Ukraińcy i Litwini uczciwie opowiedzą o ofiarach polskiej przemocy, sam muszę uznać ofiary przemocy dokonanej przez Polaków. Pamięć nie powinna być rachunkiem krzywd, w którym cudze ofiary ważą mniej. Powinna prowadzić do rzetelnego poznawania faktów i szacunku dla wszystkich zabitych.
Bohaterowie i sprawcy: dlaczego nie można oceniać podziemia jedną miarą
Ta lista pokazuje, jak oceniać powojenne podziemie: pamiętać zarówno o walce z komunistycznym reżimem, jak i o krzywdach wyrządzonych cywilom.
- Rozróżniaj ludzi i formacje. Określenie „Żołnierze Wyklęci” obejmuje różne organizacje i postawy — od partyzantów walczących z władzą komunistyczną po osoby, które nie chwytały za broń. Nie tworzyli oni jednolitej grupy, dlatego wspólna etykieta nie czyni każdego bohaterem ani zbrodniarzem.
- Doceniaj walkę o niepodległość, ale nie używaj jej jako usprawiedliwienia. Wielu żołnierzy sprzeciwiało się represyjnemu reżimowi i prowadziło akcje przeciw jego służbom, za co trafiali do więzień lub ginęli. Ich zasługi nie unieważniają jednak zbrodni popełnionych przez niektórych członków podziemia.
- Uwzględniaj krzywdy cywilów i konkretne świadectwa. Oddział Romualda Rajsa „Burego” zabił na Podlasiu prawosławnych mieszkańców, w tym kobiety i dzieci. W Zaniach zginęły 24 osoby, wśród nich trzyletnie dziecko, a w Zaleszanach — 16 osób. Ocalała Eugenia Olszewska opowiadała m.in. o śmierci ojca i czternastoletniej siostry. W Puchałach Starych oddział zabił 30 furmanów. IPN przypisał mu śmierć 79 osób i uznał, że operacji tej nie można utożsamiać z walką o niepodległość; wskazał też na znamiona ludobójstwa.
- Pamiętaj o innych ofiarach i konfliktach. W Wierzchowinach oddział NSZ dowodzony przez Mariana Mieczysława Pazderskiego „Szarego” zamordował około 190–200 osób, głównie kobiet i dzieci. Z kolei na pograniczu polsko-litewskim oddział „Łupaszki” spacyfikował w 1944 roku Dubinki i inne miejscowości, zabijając około 70 cywilów, w tym kobiety i dzieci. Podczas powojennego konfliktu polsko-ukraińskiego dochodziło do pacyfikacji i odwetów, m.in. w Piskorowicach, Wierzchowinach i Pawłokomie. Wcześniejsza przemoc pomaga zrozumieć motywy, ale nie usprawiedliwia zabijania cywilów.
- Nie przypisuj każdej ofierze tej samej roli. Podziemie zabijało funkcjonariuszy i współpracowników władz komunistycznych, lecz ginęli także ludzie niezwiązani z nimi. Historycy odnotowują zabójstwa Żydów, Białorusinów, Ukraińców, Polaków i Słowaków. Część miała podłoże polityczne, inne wynikały z uprzedzeń lub zbiorowego odwetu. Według przytoczonych szacunków antysemickie zbrodnie podziemia pochłonęły ponad 200 żydowskich ofiar. Oddział Józefa Kurasia „Ognia” zabił ponad 30 Żydów, w tym kobiety i dzieci.
- Oddzielaj ocenę historyczną od politycznego kultu. W PRL propaganda przedstawiała podziemie jako bandę, natomiast później część debaty publicznej zaczęła ukazywać wszystkich jego żołnierzy jako nieskazitelnych bohaterów. Oba uproszczenia przesłaniają różnorodność postaw. Dlatego rzetelna pamięć wymaga badania źródeł, wysłuchania świadków oraz mówienia o zasługach i zbrodniach bez przemilczania niewygodnych faktów.
Pamięć o żołnierzach wyklętych między politycznym kultem a rzetelną historią
Kiedy myślę o żołnierzach wyklętych, widzę historię, której nie da się uczciwie zamknąć w jednym haśle. Po II wojnie światowej część polskiego podziemia nie złożyła broni i walczyła z narzuconą władzą komunistyczną. Pisaliśmy o tym w tym artykule. Tysiące ludzi zapłaciły za tę walkę więzieniem, torturami i śmiercią. Zarazem określenie „wyklęci” obejmuje bardzo różne osoby i organizacje: partyzantów, działaczy konspiracyjnych i ludzi represjonowanych, ale także dowódców, których oddziały dopuszczały się zbrodni. Dlatego gdy ktoś twierdzi, że wszyscy byli nieskazitelnymi bohaterami albo bandytami, widzę próbę zastąpienia historii wygodnym politycznym obrazkiem.
Dla mnie pamiętać znaczy uwzględniać również trudne karty. IPN potwierdził zbrodnie oddziału Romualda Rajsa „Burego” na prawosławnych mieszkańcach podlaskich wsi. W Puchałach Starych zamordowano furmanów, a w Zaleszanach, Zaniach i Szpakach zginęli cywile, w tym kobiety i dzieci. Najmłodsza ofiara w Zaniach miała trzy lata. Ponadto w Wierzchowinach oddział NSZ zabił 196 osób, a w Dubinkach żołnierze „Łupaszki” zamordowali około 70 litewskich cywilów. Te fakty nie przekreślają walki z reżimem, ale nie pozwalają usprawiedliwiać krzywdy patriotycznym szyldem.
Bez pomników bez skazy: pamięć, która nie przemilcza zbrodni

Polityczny kult upraszcza przeszłość, gdy stawia obok siebie postaci o różnych biografiach i sugeruje, że każda zasługuje na bezwarunkowy podziw. Tymczasem historycy szacują, że przez powojenne podziemie przewinęło się około 120 tysięcy osób, a odpowiedzialności za zbrodnie nie można przypisywać wszystkim. Jednocześnie nie wolno zbywać udokumentowanych mordów jako komunistycznej propagandy. Warto też pamiętać, że nazwa „żołnierze wyklęci” upowszechniła się po upadku PRL, a Narodowy Dzień Pamięci ustanowiono w 2011 roku. Dzisiejsze opowieści o przeszłości mówią więc także o współczesnych sporach i politycznych próbach zdobywania poparcia.
Najważniejsze informacje o rzetelnym podejściu do pamięci można podsumować następująco:
- Podziemie powojenne obejmowało osoby i organizacje o różnych biografiach.
- Walkę o niepodległość można uznać, nie pomijając zbrodni popełnionych przez niektóre oddziały.
- Odpowiedzialności za zbrodnie nie należy przypisywać wszystkim uczestnikom podziemia.
- Rzetelna pamięć wymaga sprawdzania dokumentów, słuchania świadków i uwzględniania trudnych faktów.
Najbliższa jest mi pamięć, która nie wymaga ani pomników bez skazy, ani potępienia całego podziemia. Mogę uznać odwagę ludzi walczących o niepodległość, a zarazem nazwać zbrodnią zabijanie bezbronnych mieszkańców — niezależnie od ich narodowości czy wyznania. Podobnej rzetelności oczekuję, gdy rozmawiamy o krzywdach, których Polacy doznali od innych formacji. Zamiast traktować trudne fakty jak amunicję w partyjnym sporze, wolę sprawdzać dokumenty, słuchać świadków i przyjmować, że historia bywa pełna sprzeczności. Wtedy pamięć może łączyć szacunek dla ofiar z uczciwą oceną walczących.
Pamięć o przeszłości wymaga odwagi, by dostrzec zarówno poświęcenie, jak i krzywdę. Rzetelna historia nie boi się pytań ani trudnych odpowiedzi.
Ciekawostka: określenie „żołnierze wyklęci” upowszechniło się dopiero po upadku PRL, dlatego opisuje nie tylko powojenne podziemie, lecz także późniejszy spór o to, jak je pamiętać i oceniać.













